Vivat Akademia
Periodyk Akademii Górniczo-Hutniczej
14 grudzień 2017
Strona GłównaVivat AkademiaSWAGHKontakt
Wisła AGH – razem po mistrzostwo
05 listopad 2010

Związki Wisły Kraków i Akademii Górniczo-Hutniczej mają wieloletnią tradycję. W 1959 roku nie kto inny, jak grupa absolwentów AGH wpadła na pomysł, aby utworzyć sekcję brydża sportowego w TS Wisła. Efekt ich działań był piorunujący – w następnych latach wiślaccy „karciarze” czterokrotnie zdobywali drużynowe mistrzostwo Polski, byli medalistami mistrzostw świata i Europy, a najwybitniejszy z nich, Andrzej Wilkosz, był autorem jednej z najpopularniejszych konwencji brydżowych, słynnego „2 karo”.

Wśród założycieli sekcji brydżowej znalazł się m.in. Jan Janowski, który przez całe dziesięciolecia był także opoką wiślackiej koszykówki – najpierw jako sekretarz sekcji, potem jako jej kierownik. Profesor Janowski będąc pracownikiem naukowym Akademii Górniczo-Hutniczej, a w latach 1987–1993 jej rektorem, zacieśniał współpracę pomiędzy „swoją” uczelnią i „swoim” klubem, dzięki czemu wielu wiślaków wybrało właśnie AGH jako swoją Alma Mater.

Ponieważ tradycje, bez względu na to, czy jest to zwyczaj świecki czy religijny, trzeba kultywować, w 2005 roku postanowiono „wiślacko AGH-owski” mariaż zalegalizować. Za sprawą, nieżyjącego już, trenera siatkówki AZS AGH Jana Główki, Zastępcy Kierownika Studium Wychowania Fizycznego i Sportu AGH, Kazimierza Wojciechowskiego oraz trenera kadetek i juniorek Wisły Lesława Kędryny, połączono akademicką drużynę AZS AGH z młodzieżowym zespołem Białej Gwiazdy. Zespół o nazwie AZS AGH Wisła, został włączony do rozgrywek trzecioligowych, a po dodatkowym wsparciu uzyskanym od Fundacji Academica, w 2007 roku awansował do II ligi. Występował w niej przez dwa sezony i pewnie byłoby tak dalej, gdyby nie problemy pierwszego zespołu Białej Gwiazdy. W 2009 roku drużyna ta spadła z pierwszej ligi, w związku z czym AZS AGH Wisła musiała zostać relegowana do ligi trzeciej. Ze względu na brak sponsora strategicznego, nad pierwszą drużyną zawisła groźba nie przystąpienia do rozgrywek drugoligowych. Na taką niesprawiedliwość dziejową Akademia Górniczo-Hutnicza nie mogła spoglądać z założonymi rękami. Postanowiono stworzyć drużynę o nazwie Wisła AGH, a trenującym studentkom przyznać specjalne stypendia sportowe. Co więcej, uczelnia, za pośrednictwem Fundacji dla Akademii Górniczo-Hutniczej oraz Fundacji Academica, wzięła na siebie wszelkie wydatki związane ze startami w zawodach. Wiślacka siatkówka została uratowana.

fot. ZS

Wiadomym jest powszechnie, że nie od razu Kraków zbudowano. Dlatego też przed sezonem 2009/2010 zakładano, że miejsce w środku drugoligowej tabeli będzie szczytem możliwości dla „nieopierzonych” w dorosłej siatkówce zawodniczek Wisły AGH. Choć nie brakowało też takich, którzy wieszczyli spadek wiślackich akademiczek do trzeciej ligi. O tempora, o mores, chciałoby się rzec. Wisła w trzeciej lidze? Niemożliwe! Ano, niemożliwe. Dziewczęta postanowiły bowiem nie przynieść wstydu najstarszej uczelni technicznej w Krakowie i najstarszemu klubowi sportowemu w Polsce. Wylewały litrami pot na treningach, walczyły dzielnie w każdym meczu o każdą piłkę, a przy tym nie zapominały, że progres sportowy musi iść na równi z rozwojem intelektualnym. Zaliczyły więc pierwszą w swym życiu sesję egzaminacyjną, a na boisku „zaliczały” kolejnych przeciwników, z faworyzowaną Skawą UEK na czele. W efekcie, po fazie zasadniczej zajęły drugie miejsce w tabeli, zaś dla przeciwników niepokojące musiało być to, że wykazywały apetyt na więcej. I kto wie, jak mogło się to wszystko zakończyć, gdyby nie… Gdyby nie to, czego aktorzy i sportowcy boją się najbardziej. Gdyby nie trema. Przebieg rywalizacji w play-off wyglądał bowiem tak. Po bezdyskusyjnym wyeliminowaniu Karpat Krosno w półfinale, nasze siatkarki dokonały tego, czego przez cały sezon nie uczynił nikt – zdobyły halę Uniwersytetu Ekonomicznego. Po gładkiej porażce w pierwszym meczu finału 0:3, na drugi dzień rozbiły ekonomistki 3:1. Teraz, aby awansować dalej, musiały już „tylko” wykorzystać atut własnego boiska i wygrać dwa razy u siebie z UEK. Niestety, „tylko” przemieniło się tym razem w „aż”. Nie wiadomo, czy to masa ludzi (ponad 650 osób), która w takiej liczbie nie gościła na meczu siatkówki przy Reymonta chyba z dziesięć lat, czy to nagła szansa na wyeliminowanie murowanego faworyta, czy może po prostu zwykła ludzka słabość, spowodowały, że wiślaczki 27 i 28 marca 2010 roku nie były sobą. Zamiast dwóch zwycięstw były dwie porażki i marzenia o awansie musiały zostać przełożone na sezon następny. Byliśmy nieco zawiedzeni, choć jesienią 2009 roku drugie miejsce w II lidze wzięlibyśmy z przysłowiowym pocałowaniem ręki. Cóż, chcieć wciąż więcej i więcej to bardzo ludzki odruch.

fot. ZS

O tym, że martwić się wszelako nie ma czym, przekonały opinie kibiców, wyrażone na wiślackim forum. Jeden z naszych fanów, po trzeciej przegranej z UEK, napisał:

„(…) Dzięki za walkę, ambicję i chęć wygranej, za tą chwilę 2 tygodnie temu, kiedy w hali UEK widziałem, jak wszystkie trąbki kibiców Skawy zamierają, a my z kolegami (…) mamy radochę z utarcia nosa przeciwniczkom”.

Kim są te, które dawały się rywalkom tak mocno we znaki. Czy są wyniosłe i dumne? Może są jeszcze dziecinne? A może nazbyt frywolne? Jakie są?

Człowieka dosyć dobrze można rozszyfrować po tym, jaki jest jego stosunek do nieprzyjaciół. Oto jakich odpowiedzi udzieliły nasze siatkarki na pytanie: Co podarowałabyś swojemu wrogowi?

– Gorzką czekoladę, aby jego życie było tak samo słodkie jak ona (Agata „Barti” Bartuzi).

– Mam takiego znajomego... (Gabriela „Szczypior” Gasidło).

– Nic (Klaudia „Kla” Janota).

– Buraka (Marika „Marii” Janota).

– Roczny abonament do filharmonii (Kinga „Kinia” Kozyra).

– Nie wysilałabym się, aby mu cokolwiek podarować (Joanna „Koza” Mokrzycka).

– Plaskacza (Aleksandra „Banan” Nowak).

– Scyzoryk (Anita Olszonowicz).

– Hm... może rózgę? (Katarzyna Rerak).

– Tabliczkę czekolady (Sabina „Rubinek” Rusinek).

– Rękę na zgodę (Julia „Dżula” Sapalska).

– Jeśli chodzi o przedmiot to... Nic, a jeśli chodzi o to, co bym mu odpuściła to... Też nic. W końcu jest moim wrogiem (Paulina „Słojek” Stojek).

– Nie dałabym prezentu mojemu wrogowi (Natalia „Babka” Środa).

– Receptę na nieśmiertelność (Karolina „Maleństwo” Tokarczyk).

– Zonka (Alicja Warchoł).

Czy znacie je już trochę lepiej? Czy wiecie jakie mają charakterki? Czy choć trochę są wam już bliższe? Twierdzicie, że tak? Bardzo dobrze. Jeszcze nie? Też dobrze. Bez względu na to, przybywajcie na ulicę Reymonta w Krakowie. Obojętne, na którą jej stronę. Wszak AGH i Wisła to jedność.

Dla potwierdzenia tej tezy oraz wkładu drużyny Wisły AGH w rozwój sportu akademickiego na naszej uczelni oraz w całym Krakowie prezentujemy kilka zdjęć ze spotkania siatkarek oraz przedstawicieli TS Wisła (w tym Prezesa Towarzystwa Pana Ludwika Miętta-Mikołajewicza) z władzami naszej uczelni, które odbyło się 14 maja. W jego trakcie usłyszeliśmy mnóstwo podziękowań, ciepłych słów wsparcia oraz otuchy na kolejny, wierzymy w to, jeszcze lepszy sezon. Wszystkie dziewczyny otrzymały z rąk Jego Magnificencji pamiątkowe medale. My również Serdecznie Dziękujemy dziewczynom za zaangażowanie, zadziorność i wiarę w sukces, który uważamy za niewątpliwy. Dziękujemy również za wsparcie władzom rektorskim oraz wszystkim, którym na sercu leży rozwój sportu akademickiego. Mamy nadzieję, a wręcz pewność nie zawieść Was w nowym sezonie, do którego oglądania i kibicowania Wiśle AGH już od września serdecznie zapraszamy. Zbudujmy razem świetną, sportową atmosferę i pokażmy, że w AGH bardzo ważne miejsce zajmuje również rozwój sportowy młodych ludzi. Zadbają o to przede wszystkim siatkarki, którym nie brakuje animuszu i werwy do kolejnych startów oraz członkowie Zarządu Sekcji Piłki Siatkowej Kobiet TS Wisła w osobach: Kazimierza Godlewskiego (Kierownik Sekcji), Pawła Bogacza, Lesława Kędryny, Szymona Łątka-Holiata oraz Dariusza Zastawnego.

Czekamy na Was!

Dariusz Zastawny
Towarzystwo Sportowe Wisła
Paweł Bogacz
Akademia Górniczo-Hutnicza,
Fundacja dla AGH
(w imieniu Zarządu Sekcji Piłki Siatkowej Kobiet TS Wisła)

fot. ZS