Vivat Akademia
Periodyk Akademii Górniczo-Hutniczej
28 maj 2017
Strona GłównaVivat AkademiaSWAGHKontakt
Zapiski z VI wyprawy zagranicznej Stowarzyszenia Wychowanków AGH
29 styczeń 2014

W ciągu 12 dni, od 14 do 25 sierpnia 2013 roku, 35 osób przemierzyło autokarem ponad 4 tysiące kilometrów, siedmiokrotnie podlegając odprawom granicznym . Na trasie Ukraina–Mołdawia–Rumunia było co nie miara utrudzeń, ale zapamiętanych niezwykłych miejsc i krajobrazów też było sporo.

Zaczęło się od Lwowa. Po popołudniowo-wieczornym spacerze po lwowskiej starówce odpoczęliśmy w nowym, oddanym na Euro 2012 hotelu „Warszawa”. Nazajutrz udaliśmy się przez Olesko, Tarnopol, Czortków do Kamieńca Podolskiego.

Grupa pod pomnikiem Adama Mickiewicza we Lwowie - fot. Roman Major

Grupa pod pomnikiem Adama Mickiewicza we Lwowie

Zwiedzane miasta, grody, warownie, kościoły, cerkwie i zamczyska na Kresach II Rzeczypospolitej przypominały nam świetność i potęgę okresu Jagiellonów. Twierdze w Kamieńcu Podolskim i Chocimiu zrobiły wielkie wrażenie. Wielka duma z bycia Polakiem i nostalgia za minioną wielkością!

Szkoda, że nie udało się pojechać do Cecory, gdzie pod tablicą upamiętniającą śmierć hetmana koronnego S. Żółkiewskiego, zdobywcy Moskwy z 1610 roku, planowaliśmy złożyć wiązankę kwiatów.

Do Mołdawii wjechaliśmy przez miejscowość Mamałyga i skierowaliśmy się do Soroki, gdzie jest wspaniała twierdza z końca XV wieku, położona w zakolu Dniestru. Ta właśnie warownia wyznaczała styki Rzeczypospolitej z imperium Osmańskim.

Po drogowych doświadczeniach na Ukrainie uderzyła nas dość dobra jakość dróg mołdawskich, obsadzanych gęstymi szpalerami włoskich orzechów.

Mołdawia to państwo pod względem ludności i terytorium 10-krotnie mniejsze od Polski, którego problemy z Naddniestrzem wpłynęły również na trasę naszego przejazdu. Na nocleg zatrzymaliśmy się w Kiszyniowie, 200-tysięcznej stolicy Mołdawii.

„Wesoły cmentarz” w Sapancie - fot. Roman Major

„Wesoły cmentarz” w Sapancie

Zmierzając następnego dnia do ukraińskiej miejscowości Zatoka pod Odessą, zatrzymaliśmy się w pobliskiej miejscowości Cricova. Zwiedziliśmy tu największe piwnice winne na świecie. To podziemne miasto umieszczone w tunelach zajmuje około 400 km, z czego dla składowania wina wykorzystuje się około 130 km. Z nagromadzonej bogatej dokumentacji o zwiedzających dowiedzieliśmy się, że byli w tym miejscu najwybitniejsi politycy świata i ludzie kultury. Z satysfakcją stwierdziliśmy, że przed nami byli tu: J. Buzek, D. Tusk i prezydent W. Komorowski, a prezydent W. Putin obchodził tu swoje 50-lecie. Degustacja win, a później zakup najlepszych mołdawskich trunków zakończył nasz pobyt w tych imponujących ekspozycjach.

Wieczorem po dwóch trudnych granicznych przejściach wreszcie trafiliśmy do zatoki położonej nad Morzem Czarnym. Oczekiwała na nas piękna piaszczysta plaża, ciepła czysta morska woda i sympatyczna wczasowa miejscowość. Przez 2 dni mieszkamy tuż przy plaży zażywając słonecznych i morskich kąpieli. Część grupy zwiedziła Odessę, najpiękniejszą milionową miejscowość nad Morzem Czarnym.

Miasto założone w 1794 roku w czasach Katarzyny Wielkiej od początku miało wytyczony nowoczesny urbanistyczny plan, zrealizowany przez ówczesnego księcia Richelieu. Jest co zwiedzać: schody Potiomkinowskie, operę, pałace, port, bulwary, giełdę kupiecką i pomniki, w tym pomnik A. Mickiewicza. Sama Odessa to zachęta do co najmniej tygodniowego pobytu, ale czas było wracać na plażowe „leże” w Zatoce.

Ósmego dnia w drodze do Braszowa w Rumunii podziwialiśmy krajobrazy delty Dunaju i drogami przez górskie pasma Transylwanii, dotarliśmy do ponad stuletniego hotelu „Corona” w samym centrum miasta. Zostaliśmy tam na trzy noce.

Widok na twierdzę w Chocimiu - fot. Roman Major

Widok na twierdzę w Chocimiu

Braszów to miasto założone w 1336 roku przez Sasów, kultowe miasto, jak nasz Kraków. Zwiedziliśmy przepiękne budowle, kościoły i cerkwie i zaliczyliśmy wycieczkę gondolową kolejką na szczyt góry Tampa (955 m n.p.m.), skąd rozpościera się przepyszna panorama Braszowa. Zwiedziliśmy okoliczne miejscowości, a więc Bran z zamkiem Drakuli, góry Fagorasz, w których serpentynową drogą pokonaliśmy przełęcz na wysokości ok. 2100 m i tunelem wykutym w skałach, wróciliśmy z drugiej strony pokonanych grzbietów. W całej tej górskiej przygodzie podziwialiśmy wypasy owiec pod szczytami gór, liczne jeziorka, wodospady i imponującą tamę na górskiej rzece Argos.

To co do tej pory poznaliśmy zburzyło nasze stereotypy o Rumunii. Spotykamy czyste zadbane miejscowości z unikalną architekturą, miłych ludzi, dużo folkloru w ubiorach i przyzwoite drogi.

Czas pomyśleć o powrocie, jednak po drodze mieliśmy do zwiedzenia Sighisoarę, rumuńskie Carcassonne. To tutaj w 1849 roku powstańcza armia węgierska, dowodzona przez gen. Józefa Bema, uległa siłom rosyjskim i tu poległ adiutant Bema, wybitny poeta węgierski Sandor Petofi.

Następnego dnia jechaliśmy wśród pięknych górskich krajobrazów na północ, po drodze zwiedzając Targu Mures, by wieczorem dotrzeć do Sighetu Martmatiei w rumuńskiej Bukowinie, tuż pod granicą ukraińską.

Piwnice win Cricova - fot. Roman Major

Piwnice win Cricova

W ostatnim dniu w drodze powrotnej do kraju zwiedziliśmy w Sapancie „wesoły cmentarz” oraz Monastyr Sapanta Perii z najwyższą w świecie drewnianą wieżą cerkiewną. Oryginalność tych zabytków jest niezwykła, zwłaszcza nagrobków „wesołego cmentarza”, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Przez Węgry i Słowację wróciliśmy szczęśliwie do Polski.

Uff, była to rzeczywiście odważna wyprawa. Nic z wczasów. Przygoda tej wyprawy pozwoliła nam na inną ocenę i ogląd poznanych zabytków, folkloru i kultury mieszkańców. Właściwie z tej wyprawy można by z powodzeniem zorganizować trzy tygodniowe wyjazdy (dwa do Rumunii i jeden do Odessy).

Dziękuję wszystkim uczestnikom za wyrozumiałość i cierpliwe znoszenie utrudnień. W końcu to 4100 km podczas 12 dni wędrówki.

Henryk Konieczko